Granice filmu i fotografii

Od czasu to czasu wpisuję w przeglądarkę adres internetowy „The New York Times„. Trochę z ciekawości „innego świata”, trochę w nadziei, że znajdę jakąś sensowniejsza publicystykę, czy zdjecia. Traf chciał, że adres NYT wpisałem wczoraj i z marszu znalazłem coś niezwykle wizualnie ciekawego. „The Hollywood Issue – 14 Actors Acting” to zbiór czternastu krótkich filmów, ze szczególnie uznanymi aktorami w roku 2010, którzy odgrywają „klasyczne postacie z ekranu”. W całym tym przedsięwzięciu jest coś szczególnie magnetyzującego dla fotografa. Całość jest niczym innym, niż „rozszerzonym portretem”, rodzajem przekroczenie ograniczeń 1/125 sekundy i gładkiego przejścia ze sfery fotografii, w sferę filmu. Te filmowe portrety są zresztą klasycznie oświetlone, czarno-białe i bardzo oszczędne w środkach wizualnych.  Całym nośnikiem emocji jest gra aktorska.

Już podczas ich oglądanie pomyślałem, że wystarczy nacisnąć pauzę, żeby otrzymać świetny portret. Jak się zaraz później okazało, klasyczne portrety też były częścią tej sesji (The Scene Makers). W tym momencie zacząłem zastanawiać się nad granicą między fotografią i filmem. Warsztatowo i techniczne są one sobie bardzo bliskie, zawsze jednak były osobnymi mediami. Teraz, gdy lustrzanki cyfrowe posiadają funkcję filmowania w rozdzielczości HD,  niektórzy twórcy wybierają aparaty cyfrowe, zamiast kamer filmowych, a granica zaczyna się zacierać. Canon, w swoim futurystycznym projekcie Canon Wonder Camera,  już myśli o całkowitym zniesieniu różnic między kamera filmową a aparatem. Jakość wideo będzie po prostu tak wysoka, że jako zdjecia będzie można zapisywać pojedyncze klatki filmu (przypominam że współczesne Full HD to zaledwie 2MP, czyli rozdzielczość wystarczająca na odbitki 10×15).

Wracając jednak to teraźniejszości i faktu, że współcześni filmowcy wykorzystują lustrzanki cyfrowe jako kamery oferujące kinową jakość (to kwestia głębi ostrości i plastyczności obrazu, która nie jest możliwa do osiągnięcia w amatorskich kamerach wideo), warto odnotować, że trend ten jest już całkiem poważny. Bardzo ciekawe materiały na temat profesjonalnego filmowania lustrzankami cyfrowymi można znaleźć na blogu „FILM CYFROWY” (nomen omen, właśnie zauważyłem, że jego autor też przywołuje projekt z NYT i to z kilkoma dodatkowymi szczegółami).

Dodajmy do tego wszystkiego jeszcze fotokasty, a różnica między filmem i fotografią w ciągu najbliższych lat ulegnie całkowitemu przedefiniowaniu.

3 Responses to “Granice filmu i fotografii”


  1. 1 Matusz 8 Styczeń 2011 o 17:11

    Ano, tak to jest. Teraz z lustrzanki chcą robić kamery…dobrze? źle? Niektórzy mówią że do du** jest to, co jest do wszystkiego i po większej części też jestem tego zdania. Choć z punktu widzenia zakupowania oddzielnych urządzeń raczej lepiej się wyjdzie jak te dwie możliwości będą zintegrowane:)

  2. 2 Fotograf Poznań 17 Październik 2011 o 20:57

    a mi się wydaje, żeto tylko kolejne narzędzia a kto co z tym zrobi to już jego sprawa – ktoś komórką nakręci super film, a ktoś inny 10 lustrzankami zrobi knota


  1. 1 Kinetografia « Fotografia Trackback o 12 Maj 2011 o 14:37
Comments are currently closed.



Blog Stats

  • 2,206,353 hits

%d bloggers like this: