Jak i dlaczego w fotografii

Sekcja z poradami na moim blogu jest najchętniej czytaną jego częścią. Bardzo mnie to cieszy, chociaż czasami też przytłacza, bo nie mam czasu odpowiadać na pojawiające się komentarze. Ostatnio tknęła mnie jednak pewna refleksja. Otóż statystki pokazują, że wszelkie poradniki, tutoriale i wpisy typu „Jak …?”, są najchętniej czytanymi treściami w Internecie. Nie byłoby może w tym nic złego, gdyby nie to, że wraz z ilością zadawanych pytań JAK, maleje liczba pytań DLACZEGO.

Wbrew pozorom to całkiem istotna kwestia. Aspirujący artyści, ilustratorzy, graficy i fotografowie stale szykują inspiracji, a Internet wręcz ich nią zalewa. W tym ogromie wizualnych bodźców, raz po raz zauważają prace, których styl im się podoba, a wręcz chcieliby go powtórzyć. I tak zaczyna się koło wzajemnego kopiowania. Ktoś wymyślił ciekawy efekt, ktoś zastosował jakiś zabieg kompozycyjny, ktoś wybrał nową tematykę  i zaraz pojawiają się setki naśladowców. Nie mam nic przeciwko inspiracji i naśladownictwu. Niestety, co raz częściej nie są one sposobem na poszukiwanie własnego stylu, ale stylem w samym sobie. „Twórcy” zamiast stworzyć coś nowego, co pewien czas zmieniają zestaw klocków dla komend  „kopiuj – wklej”. W niektórych przypadkach ma to nawet sens. Zwłaszcza w zastosowaniach komercyjnych pewne style wizualne przezywają swoje okresy świetności, pojawiają się też mody na pewne zabiegi estetyczne. Widać to zwłaszcza w projektowaniu stron WWW i grafiki użytkowej. Niestety z pewnym czasem to co było nowe, staje się oklepane i trzeba poczekać, aż jakiś prawdziwy twórca/artysta przedstawi swoje nowe pomysłu światu, aby dać pożywkę twórczemu planktonowi.

Procesy te dotyczą też fotografii. Od lat uniwersalnym zabiegiem podnoszącym jakoś artystyczną zdjęć jest konwersja do odcieni szarości i podniesienie kontrastu. Często nadużywa się sepii, czy sztucznego ziarna. O wszelkich HDRach, blurach i sztucznych winietowaniach nawet nie wspomnę. Wszelka ta wtórność i inercja twórcza jest moim zdaniem spowodowana barakiem podstawowego pytania – DLACZEGO?

Dlaczego chcę zrobić to zdjęcie? Dlaczego chcę, żeby było czarno-białe? Dlaczego użyję tej ogniskowej?

Na kursach i warsztatach regularnie oglądam banalne zdjęcia drzew, starych murów, oczu itp. I pytam się – dlaczego zrobiłeś zdjęcia tego drzewa – nie wiem / bo mi się spodobało. No to pytam dalej – może dlatego, że stało samotnie, może dlatego, że jest takie powyginane, może dlatego, że ma ciekawą fakturę kory, może dlatego, że ci się z czymś kojarzy, może miałeś akurat dzień na robienie drzew? A skoro tak, to dlaczego tego nie pokazałeś. Dlaczego nie odszedłeś dalej by pokazać samotność drzewa, dlaczego nie zmieniłeś perspektywy, by uwydatnić kształt korony, nie zbliżyłeś się, by pokazać fakturę pnia, nie uwzględniłeś światła i kompozycji w budowaniu nastroju?

Ot lenistwo i brak samoświadomości.

Czy chcę przez to powiedzieć, że nie ma sensu robić zdjęć bez pełnego intelektualnego i emocjonalnego zaangażowania. W pewnym sensie tak. Świat na tym nie ucierpi. Sam jednak zrobiłem tyle banalnych zdjęć, z tylu banalnych powodów, że apeluję jedynie o częstsze kwestionowanie swoich motywacji i rzadsze kopiowanie cudzych pomysłów. To rady dla tych, którzy mają artystyczne zacięcie. Całą resztę zachęcam do radosnego pstrykania.

“Deliver me from Swedish furniture. Deliver me from clever art. May I never be complete. May I never be content. May I never be perfect.”

“Deliver me from Swedish furniture.
Deliver me from clever art…
…May I never be complete.
May I never be content.
May I never be perfect.”

2 Responses to “Jak i dlaczego w fotografii”


  1. 1 Blog Prosens 10 Sierpień 2010 o 19:15

    Dlaczego nie ma jeszcze u Ciebie porady zaczynającej się od „dlaczego” tylko samo „jak” :P a tak poważnie to masz rację… często cykamy foty nie zastanawiając się nad jego istotą! pstryk jeden, drugi – potem się coś wybierze ciekawego…

    pomysł na projekt foto – „przemyślane zdjęcia”

    pozdrowienia

  2. 2 krzychu 11 Sierpień 2010 o 14:30

    Trzeci akapit od góry – sedno sedna.
    Mnie to także odrzuca. W dobie zwycięstwa cyfryzacji mamy drastyczne przesunięcie akcentów – ludzie zaczęli robić zdjęcia w fotoszopie, zamiast w głowach. Pal licho – nie jestem fanatykiem i wojna analog-cyfra mnie nie nawilża. Jednak dobija mnie sytuacja, gdy widzę udany fotogram, który np. ma na siłę robiony bokeh w szopie, blur zastąpił prawa optyki i umiejętność ich wykorzystania. Wtedy właśnie nastaje era szablonów i trików: kluczowe staje się JAK?
    Zauważ, jak niewiele teraz spotyka się informacji o zdjęciu – kiedyś podawano skrupulatnie jaki obiektyw, jaka klisza – bardziej świadomi i zatwardziali informowali o czasie wołania lub typie papieru.


Comments are currently closed.



Blog Stats

  • 2,206,353 hits

%d bloggers like this: