Być jak Annie Leibovitz

Mam pewien problem z Annie Leibovitz, problem który de facto przenosi się na całą fotografię osób i miejsc sławnych. Trudno bowiem nie zauważyć, że wiele zdjęć interesuje nas tylko dlatego, że widzimy na nim sławnego aktora lub znane miejsce. Fotografowany obiekt broni się wtedy niejako sam. Leibovitz jest niewątpliwie autorka wspaniałych kadrów, wpisujących się trwale w popkulturę, gdy jednak widziałem jej zdjęcia osób nieznanych, bez stylizacji i całego glamouru, to cały jej czar gdzieś pryska.

The 2009 Hollywood Portfolio

I nie chodzi nawet o samych sławnych fotografów, robiących zdjęcia sławnym osobom. Przecież często nawet nasze własne zdjęcia podobają się innym, tylko dlatego, że przedstawiają atrakcyjnych ludzi. Oczywiście nie ma nic złego w redystrybucji piękna, a im większy ma ona rys autorski, tym lepiej świadczy to o twórcy. Kiepski fotograf zapewne potrafiłby zrobić kiepskie zdjęcie Angelinie Jolie. Z drugiej strony, Angelina Jolie nie dałaby się sfotografować przygodnemu fotografowi. I po to pewnie istnieją znani fotografowie, żeby znane osoby, mogły bezpiecznie oddawać się w ich ręce, bez zbędnego ryzyka, podchodów, w bezpiecznym otoczeniu.

Co by jednak nie mówić, fajnie być jak Annie Leibovitz, która sama kiedyś powiedziła – „When I say I want to photograph someone, what it really means is that I’d like to know them. Anyone I know I photograph”. Drogie Panie Portman, Thurman, Jolie i Hayek, jakby co to czekam w moim studiu.

Reklamy

2 Responses to “Być jak Annie Leibovitz”


  1. 1 Kamil Sienicki 26 lutego 2009 o 18:54

    aronofsky śmiesznie wyszedł na tym pierwszym zdjęciu ;)

  2. 2 Seb 12 czerwca 2009 o 11:24

    Annie jest niezła, polecam film „Annie Leibovitz: Life Through a Lens”. Sporo tam mówi zarówno o sobie, jak i o historii zdjęć jej autorstwa.


Comments are currently closed.



Blog Stats

  • 2,254,060 hits

%d blogerów lubi to: