Ilość a jakość

Na blogu „Zawsze Kwadrat, głupcze!” pojawił się wpis o tym jak to z tym mistrzostwem w fotografii i uchwyceniem chwili bywa.

Oglądam ostatnio filmy o Mistrzach. Henri Cartier-Bresson, Eliott Erwitt, Robert Doisneau… I taka smutna myśl przychodzi mi do głowy. Skąd się wzięło ich mistrzostwo? Otóż często z przypadku lub – co gorsza z tego, że napieprzali swymi aparatami niczym karabinkiem maszynowym.

Coś niewątpliwie jest na rzeczy. A już na pewno, często lepiej nie wiedzieć jak powstało dzieło, które szczególnie przypadło nam do gustu. Dlatego staram się nie oglądać materiałów dodatkowych na płytach DVD. Jak się zobaczy alternatywne zakończenie „Bourne Identity”, albo wielofunkcyjne, styropianowe skały z „300” lub Sir Anthony Hopkinsa w obcisłej piance, z poprzyklejanymi piłeczkami pingpongowymi, żeby się ładnie zdigitalizowała w filmie „Beowulf ” to jakiś niesmak pozostaje.

Pogódźmy się z tym. Często świetna fotografia to przypadek, a proces twórczy to pasmo odrzutów, banałów i pomyłek.

Życząc obiektywnych sukcesów na Nowy Rok pozwalam sobie na stworzenie wzoru na wykonanie dobrej fotografii w czasach nieznośnej pojemności kart pamięci.

DF = [(I x C)/P]^U,

gdzie: DF – dobra fotografia, I – ilość ujęć, C – czas, P – powierzchnia obszaru na jakim fotografujemy, U – umiejętność wyboru.

Reklamy

3 Responses to “Ilość a jakość”


  1. 1 Kamil Sienicki 30 grudnia 2008 o 04:17

    coś podobnego jest z muzyką użytą w filmie, czasami lepiej nie znać pewnych utworów ;)

  2. 2 Raf 30 grudnia 2008 o 11:34

    Świetna po prostu świetna !

  3. 3 michkich 24 stycznia 2009 o 15:32

    A jak obliczyć umiejętność wyboru?


Comments are currently closed.



Blog Stats

  • 2,254,060 hits

%d blogerów lubi to: