Archiwum kategorii 'Tekst'

Retrorewolucja, czyli mniej i znaczy więcej

Mimo, że staram się być na bieżąco z nowościami na rynku fotograficznym, zwykle nie pisuję o nowych aparatach, czy osprzęcie. Wychodzę bowiem z założenia, że dobre zdjęcia można robić każdym aparatem, a obecny rozwój fotografii cyfrowej przypomina mi bardziej rozwój branży komputerowej. Bardziej liczą się wszelkie mega wzrosty (hertzów, czy pikseli) i mnożenie dodatkowych funkcji, niż poprawa tego co najważniejsze (stabilności i szybkości systemów operacyjnych, czy też ostrości i rozpiętości tonalnej rejestrowanych zdjęć). Z tego też powodu pozytywnie zaskoczył mnie nowy trend w rozwoju aparatów fotograficznych, który myślałem, że już się nie pojawi (patrz: Marketing psuje aparaty).

Przede wszystkim cieszy mnie wycofywanie się z gonitwy za co raz większą rozdzielczością matryc. Z tego co kojarzę Olympus oficjalnie zapowiedział, że nie będzie podwyższał rozdzielczości stosowanych matryc, tylko skupi się na polepszaniu ich innych parametrów.  W ten trend wpisuje się też premiera nowego zaawansowanego kompaktu, jakim jest Canon G11, w którym ZMNIEJSZONO ilość megapikseli z 14 do 10, na rzecz mniejszego szumu (brawo).

canon-g11

Dodatkowo, seria aparatów Canon G, intensywnie wykorzystuje staromodne pokrętła, do obsługi najczęściej używanych funkcji, co także uważam, za słuszny trend. Nie mogę się tylko doczekać manualnego zooma i pierścienia przysłon. Kto jednak wie, może już niedługo, bo oto w drugiej premierze Canona, modelu PowerShot S90, pojawia się pierścień przy obiektywie, którym można sterować czułością, kompensacją ekspozycji, przysłoną, czasem, albo niby manualnym zoomem. Dodajmy do tego jasność 2.0 przy prawdziwym szerokim kącie i mamy wręcz idealny aparat kieszonkowy (oby tylko testy potwierdziły jakość wykonywanych nim zdjęć).

canon-s90

Trudno przy tej okazji nie wspomnieć o nowym produkcie Olympusa, czyli modelu E-P1, pierwszym korpusie tej firmy w systemie Mikro Cztery Trzecie. Szczerze mówiąc czekałem na tego typu rozwiązanie, czyli na kompakt o rzeczywistych możliwościach lustrzanki. Moje zastrzeżenia budzi co prawda mała matryca (szkoda, że to nie rozmiar APS, albo Pełna Klatka), brak wizjera, brak wbudowanej lampy błyskowej (przydaje się), no i oczywiście cena, ale aparat wygląda bardzo sympatycznie. Szczególnie ze stałoogniskowym obiektywem 17 mm (jakieś 34mm, w przeliczniku dla pełnej klatki).

olympus-ep1-front

Być może warto poczekać na nowy aparat Panasonica, czyli będący jeszcze w fazie spekulacji model Lumix GF1. Tym bardziej, że posiada wbudowaną lampę, prawdopodobnie nasuwany wizjer elektroniczny, no a przede wszystkim od razu ma się pokazać z dwoma stałoogniskowymi obiektywami 20 mm i 45 mm (ekwiwalent dla małego obrazka to odpowiednio 40 mm i 90 mm). Co prawda, mój ideał to zestaw dwóch obiektywów 28mm i 90mm, ale nie widzę powodu, by Panasonic nie miał wypuścić prawdziwego obiektywu szerokokątnego. (UPDATE: W kilkanaście dni po oryginalnym wpisie Lumix GF1 pojawił się oficjalnie, łącznie z zapowiedzią różnych obiektywów na rok 2010).

panasonic-gf1-496x269

Przy okazji warto zauważyć, że aparat ten bardzo przypomina model Lumix DMC-LX3, który też idealnie wpisuje się w opisywany trend (10MP i krótki, ale bardzo jasny zoom (ekw. 24-60 mm) f/2.0-2.8 Leica Vario-Summicron).

PanasonicLX3

Zapytacie o co tyle hałasu? Czemu za tą samą cenę nie kupić uniwersalnej i lepszej jakościowo, typowej lustrzanki. Ano dlatego ;-)

WTD770

Zdjęcia i linki do opisów aparatów pochodzą z serwisu Fotopolis. Komiks z serwisu What The Duck.

Publikacja w kwartalniku literacko-artystycznym “sZAfa”

Miło mi powiadomić, że moje zdjęcia z cyklu “Mijając: Wrocław” zostałe opublikowane w numerze 32/2009 kwartalnika literacko-artystycznego “sZAfa”.

Adam Dzidowski publikacja

Ponadczasowość fotografii

Ostatnio pisałem o ponadczasowości fotografii, nieprzemijalności estetyki i ogólnej samoobronie dobrego zdjęcia. Odnoszę jednak dziwne wrażenie, że zasady te nie dotyczą zdjęć z zakładów fotograficznych. Potwierdza to regularnie mijana witryna jednego z takich zakładów w mojej okolicy oraz niezwykły blog pt. “SEXY PEOPLE“, który gromadzi zdjęcia zwykłych ludzi z ostatnich lat.

Warto zauważyć, że nasz uśmiech budzą zdjęcia sprzed zaledwie kilkunastu lat (te szalone lata dziewięćdziesiąte) oraz fakt, że fotografowane osoby wcale nie są jakoś specjalne nieatrakcyjne. Po prostu taka była kiedyś moda, a sztampowe kadry oraz niezmienne od lat “standardowe pozycje studyjne” tylko uwypuklają wszelkie stylistyczne niedociągnięcia i anachronizmy. Ku przestrodze.

“To są takie małe przyjemności” Tadeusz Rolke

Lubię “Przekrój” nie tylko dlatego, że jest to tygodnik kulturalno-społeczny, o znacznie zmniejszonej zawartości polityki w polityce, ani też z powodu sentymentu do pożółkłych archiwów u mojej Babci, które oglądałem jako mały chłopiec. Ostatnio “Przekrój” cenię za popularyzację historii fotografii, w regularnych, krótkich tekstach na przedostatniej stronie. W numerze z 4 czerwca 2009 pojawił się dodatkowo artykuł prezentujący sylwetkę Tadeusza Rolke. Autor artykułu słusznie zauważa, że wiele zdjęć Rolke, można spokojnie porównać do tych wrzucanych obecnie na blogi i Nasze-Klasy.

Z czasem jednak, nawet takie zdjęcia, o ile tylko dokumentują coś prawdziwego i aktualnego, stają się ważnym zapisem minionej rzeczywistości. Pomijam oczywiście fakt, że na zdjęciach Rolke widać bawiących się Kobielę i Polańskiego. Kto jednak wie, może i nasi znajomi też będą kiedyś sławni, a tym samym ich najbanalniejsze zdjęcia nabiorą stosownej nobilitacji. Najbardziej w całym artykule ujął mnie jednak cytat samego Rolke:

(…) Przez obiektyw studiuję najbliższą rzeczywistość. To sa takie małe przyjemności. Dzięki temu zawsze mam co robić, czym się cieszyć. (…)

Recenzja książki: Ian Jeffrey “Jak czytać fotografię”

Dzięki uprzejmości wydawnictwa “Universitas” miałem okazję zapoznać się z książką “Jak czytać fotografię. Lekcje mistrzów fotografii“  Ian Jeffrey. Książka ta przedstawia historię fotografii przez pryzmat jej najważniejszych twórców. Od pierwszych, dziewiętnastowiecznych fotografów, po współczesnych mistrzów obiektywu.

Jak czytać fotografię

Układ książki jest stosunkowo prosty. Na każdego fotografa przypada kilka stron z biografią, reprodukcją wybranych zdjęć i ich opisem, osadzonym w kontekście pracy artysty, wykorzystanej techniki oraz szerszym społeczno-kulturowym. Już samo zebranie wielu najważniejszych twórców fotografii, w jednym wydawnictwie, jest bardzo ciekawe. Pozwala czytelnikowi zapoznać się z rozwojem technik i stylów fotograficznych w ostatnich dwóch stuleciach. Szczególnie interesujące są przy tym biografie poszczególnych twórców. Jak się okazuje, droga prowadząca do fotograficznej sławy była często splotem życiowych przypadków, a motywacja do robienia zdjęć rozciągała się od przyziemnych potrzeb zarobkowych, po głęboką wiarę w sztukę i misję fotografii. Co ważne, książka nie prezentuje jedynie powszechnie znanych fotografów, takich jak Henri Cartier-Bresson, Edward Weston, czy Diane Arbus. Osobiście szczególnie zaciekawiły mnie sylwetki fotografów rosyjskich, czy też węgierskich, o których wiedza nie jest tak powszechna, jak chociażby na temat ich amerykańskich, czy francuskich kolegów po fachu. Wątpliwości może budzić brak sylwetek wielu współczesnych fotografów, o uznanym dorobku, takich jak chociażby Helmut Newton, Man Ray, czy Sebastião Salgado, ale jak każdy autorski wybór, także i ten musiał być jakoś ograniczony.

Najbardziej intrygującą częścią książki są opisy wybranych zdjęć. Muszę przyznać, że początkowo nie mogłem się przekonać do rozważań w stylu “co twórca miał na myśli”, często będących dla mnie ewidentną nadinterpretacją. Jestem oczywiście świadomy zasad jakie rządzą krytyką sztuki, kompetencji autora oraz swojej niewiedzy i braku przygotowania w tym zakresie, niemniej jednak, często nie zgadzam się z proponowaną w książce interpretacją wizji i efektów działań fotografów. Być może moja ocena wynika z faktu, że niedawno poznałem kulisy warsztatu pracy kilku powszechnie znanych fotografów i moja wiara w ich samoświadomość i umiejętność uchwycenia “decydującego momentu” została poważnie zachwiana.  Moje wątpliwości są tym większe, że sam autor książki nagminnie używa słów typu “prawdopodobnie”, czy “być może”, podkreślając tym samym głęboką subiektywność swoich ocen. I być może o to właśnie chodzi, że wcale nie musimy przyjmować poglądów jakie przedkłada nam Ian Jeffrey. Być może warto, nawet na zasadzie przekory, przeprowadzić własną analizę zamieszczonych w książce zdjęć, traktując przemyślenia autora jako punkt wyjścia do własnej interpretacji.

Niezależnie jednak do jakich wniosków dojdziemy, książka “Jak czytać fotografię” zwraca uwagę na bardzo ważną kwestię. Jeżeli chcemy oceniać i interpretować fotografię, nie powinniśmy poprzestawać na analizie walorów czysto estetycznych. Chociaż osobiście uważam, że dobra fotografia powinna się bronić niezależnie od daty wykonania, stosownego podpisu, czy okoliczności powstania, to rzetelna interpretacja dzieła fotograficznego musi byś osadzona w szerokim kontekście społecznym, kulturowym, historycznym, a nawet politycznym. Takiego kontekstu, w swojej książce, Ian Jeffrey nam dostarcza. Dlatego polecam tę pozycję wydawniczą wszystkim studiującym fotografię i sztuki wizualne oraz aspirującym fotografom, chcącym się przekonać jak wiele dokonano już przed nimi.

Jak czytać fotografię. Lekcje mistrzów fotografii
Autor : Ian Jeffrey
Tłum. : Jakub Jedliński
Rok wydania : 2009
Liczba stron : 384

Portrety znanych osób

Kilka dni temu znalazłem wpis pod tytułem “100+ Portraits of Iconic People of All Time“. To może nie odkrywcze, ale bardzo ciekawe zestawienie portretów osobistości z rożnych epok. Warto zobaczyć jak portretowano znane osoby w rożnych wiekach i upewnić się, że dobrze wykonany portret nigdy się nie starzeje.

Fotografia w świetle dostępnym

Kiedyś czytałem wywiad z jednym z brytyjskich fotografów, chyba z Terencem Donovanem, który zapytany jakiego światła używa odpowiedział, że dostępnego. Nie zastanego, nie błyskowego, ale takiego jakie akurat można wykorzystać. Coś w tym jest. Trzeba się nauczyć wykorzystywać każdy rodzaj światła, które może pojawić się na planie zdjęciowym. Warto znać sprawdzone metody ustawiania balansu bieli, ewentualnej korekcji temperatury barwowej, ograniczenia różnych źródeł (zwłaszcza sztucznych). Nie wolno też bać się używać różnych źródeł, nawet tych nietypowych. A wszystko to przypomniało mi się przy okazji tego artykułu:

Tematy z Szewskiej – Zwierciadło – Lustrzanka

Miło mi poinformować, że mój tekst i zdjęcia pod tytułem “Lustrzanka” zostały właśnie opublikowane w najnowszym numerze czasopisma “Tematy z Szewskiej” (nr 1(3)/2009 – “Zwierciadło/Mirror”), wydawanym przez Katedrę Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego. Poniżej zamieszam moją krótką impresję na temat zwierciadeł w fotografii i zestaw ilustrujących ją zdjęć.

Lustrzanka. Precyzyjny układ optyczny rozdzielający widziany przezeń obraz pomiędzy oko fotografa a materiał światłoczuły. Obraz, który kolejno obracany w systemie soczewek, luster, pryzmatów i neuronów, ostatecznie staje się pożądanym kadrem, odbiciem rzeczywistości. Czy jednak rzeczywiście obiciem? Czy wielokrotnie załamywane światło, napotykające na swojej drodze dystorsje soczewek, aberracje chromatyczne i zakończenia nerwowe, ciągle jest odzwierciedleniem rzeczywistości? Fotografowanie to wizyta w gabinecie luster, w którym to, co widzimy, podlega nieustannej deformacji. Obrazy zagęszczają się w punktach skupienia soczewek i rozprężają gdzieś poza nimi. Przez ułamki milisekund lewo jest prawo, góra jest dołem, a później znowu na odwrót. Widzimy tylko kolejne odbicia. Odbicia na lustrze. Odbicia na matówce. Obicia na siatkówce. Odbicia na odbitce. To jakby światło bawiło się w głuchy telefon. Każdy z pośredników niosących jego komunikat może coś przeinaczyć, każdy może dodać coś od siebie. Dlatego staram się nie przeceniać swojej roli jako fotografa. Jestem tylko ogniwem, gdzieś pomiędzy moimi oczami a oczami widza.

Adam Dzidowski

Portfolio, galeria, blog lub własna strona dla fotografa.

Ponad półtora roku temu napisałem specjalną notatkę “Świąteczny przepis, czyli galeria w sieci za darmo“, będącą uzupełnieniem porady “Jak założyć galerię zdjęć w Internecie?“. Teraz chciałbym przedstawić Wam zaktualizowane informacje na temat możliwości założenia darmowej galerii, bloga, portfolio lub własnej strony, ze specjalnym uwzględnieniem potrzeb fotografów.

Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie przedstawię tu wszystkich opcji. Wybrałem te moim zdaniem najsensowniejsze, to znaczy takie, które są proste i estetyczne w obsłudze, w minimalnym stopniu lub wcale nie umieszczają reklam na stworzonej stronie, a w idealnym przypadku pozwalają na pełne dostosowanie stworzonej strony do własnych potrzeb. Nie umieściłem też wśród wymienionych serwisów polskich stron, bo jakoś zawsze traktowałem Internet międzynarodowo oraz jakoś żaden polski serwis nie przekonał mnie swoim pomysłem, czy funkcjonalnością.

Nie początek proponuję serwisy umożliwiające stworzenie darmowego portfolio w internecie. Portfolio, czyli ograniczonego wyboru zdjęć w estetycznej formie, z krótką informacją o sobie.

  • Carbonmade – estetyczny i prosty system do prezentacji swojego portfolio, który w wersji darmowej oferuje możliwość umieszczenia 5 albumów i 35 zdjęć (ograniczenie to można ominąć tworząc kolaże lub stykówki kilku zdjęć w jednym pliku).
  • Shown’d – klon serwisu Carbonmade, który w wersji darmowej umożliwia  umieszczenia 15 albumów i 75 zdjęć, dodawanie tytułów i opisów do zdjęć, strony informacyjnej o sobie, a także swojego resume w postaci pliku PDF.
  • Krop – estetyczny serwis, oferujący w wersji darmowej stworzenie małego portfolio z 10 zdjęciami i resume.

Jeżeli szukamy miejsca na większa ilość zdjęć to warto zainteresować się galeriami internetowymi. Wyróżniłbym dwa ich rodzaje. O nastawieniu społecznościowym i magazynującym. Oczywiście różnice są tu bardzo płynne, ale na pewno Flickr jest bardziej nastawiony społecznościowo niż oferująca sporo miejsca Picasa.

Zacznijmy od serwisów z nastawieniem społecznościowym:

  • Flickr – nie odkryję tu niczego nowego, gdyż jest to znany, dopracowany i popularny serwis. Ma świetne narzędzia społecznościowe (kontakty, grupy itp.), ale niestety w wersji darmowej umożliwia wyświetlenie tylko 200 zdjęć, w 3 albumach.
  • 23 – klon serwisu Flickr,  pozwala na wgranie 30 zdjęć miesięcznie (300 zaraz po założeniu konta), oferujący dowolną liczbę albumów i podobne narzędzie społecznościowe i prezentacyjnej jak Flickr.
  • Behance Network – serwis o sporym zacięciu społecznościowym, nastawiony na prezentację projektów artystycznych z rożnych dziedzin, można w nim śledzić dokonania innych użytkowników, zakładać grupy itp.  (portfolio wyświetlane w trybie “Network” przypomina Flickr’a, a w trybie “Frame” serwis typy Carbonmade).
  • Virb – podobny do Behance serwis społecznościowy, powstały w celu dzielenia się zdjęciami, filmami, muzyką i tekstem, można w nim umieścić 50 zdjęć tygodniowo.

Serwisy magazynujące udostępniają dużo miejsca na nasze zdjęcia i umożliwiają tworzenia wielu albumów:

  • Picasa Web Albums – serwis Google, oferujący 1GB przestrzeni dyskowej, dowolną liczbę albumów (maksimum 500 zdjęć na album), sprzężony z programem Picasa do katalogowania i prostej obróbki zdjęć .
  • Photoshop.com – serwis Adobe, oferujący 2GB przestrzeni dyskowej, edycja i prezentacja albumów oparta jest o technologię Flash, zawiera wbudowany edytor zdjęć, umożliwia współprace z kontami w serwisach Flickr i Picasa.
  • Fotografie – Windows Live -  serwis Microsoft, oferujący 25GB (!) przestrzeni dyskowej, wspólnie z innymi usługami Windows Live, mniej intuicyjny niż Picasa.

Po założeniu portfolio lub galerii może nadejść czas na prowadzenie bloga. W wielu przypadkach zestaw blog+galeria może z powodzeniem zastąpić osobistą stronę www. Istnieje bardzo dużo serwisów blogowych. Przedstawiam tylko te, które nie wyświetlają reklam i szczególnie mnie zainteresowały:

  • WordPress.com – czyli serwis, na którym czytacie te słowa, oferuje potężny silnik blogowy, 3GB przestrzeni dyskowej, spore możliwości personalizacji, ale niestety tylko w zakresie dostosowania kilkunastu predefiniowanych tematów.
  • Tumblr – nowy typ bloga, służący dzieleniu się tym co się napotkało w sieci, ma predefiniowane formaty notatek dla zdjęć, linków, tekstu, wideo, ale można go oczywiście używać jak typowy blog, jest bardzo prosty w obsłudze i co najciekawsze pozwala na pełną personalizację wyglądu przez edycję stylów kodu HTML i CSS lub zastosowanie wielu tworzonych przez społeczność tematów graficznych.
  • Posterous – kolejna nowatorska platforma blogowa, której działanie opiera się na e-mailu (w celu publikacji notki wysyłamy maila, może być odpowiednio sformatowany i zawierać rożne załączniki), co ciekawe z punktu widzenia fotografujących, to że z załączonych do wiadomości zdjęć tworzona jest automatycznie mini galeria, wadą/zaletą jest całkowity brak możliwości ingerencji w szatę graficzną bloga, która jest jednak całkiem estetyczna i intrygująco minimalistyczna.
  • Kontain – estetyczny system blogowy służący publikacji różnych treści multimedialnych, miesięczny limit przesyłu danych to 250MB, dla fotografa ciekawą opcją jest możliwość wyświetlenia wszystkich załączonych w trakcie pisania bloga zdjęć jako osobnej galerii oraz automatyczne twotworzenie minipokazów z załaczanych do notki zdjęć.

Końcowym etapem tworzenia swojej obecności w sieci jest własna strona www. W przypadku poważnego traktowania prezentacji swoich zdjęć, gdy chcemy w pełni panować nad zawartością i wyglądem stron, warto zainwestować we własną domenę i hosting (koszt ok. 200zł rocznie). Wtedy warto skorzystać z narzędzi zakładania galerii na własnej stronie. W wielu innych przypadkach z powodzeniem wystarczy darmowy serwis umożliwiający tworzenia własnej strony www w jednej z wymienionych poniżej domen:

  • Viviti – chyba najciekawsza propozycja dla fotografa, umożliwia proste zarządzanie galeriami zdjęć, a zdjęcia wyświetlane są skryptem typu Lightbox, w wersji darmowej oferuje 10MB przestrzeni dyskowej i 15 podstron (10MB to niewiele, ale przy rozsądnej wielkości zdjęć można ich umieścić całkiem sporo), do wyboru mamy 115 tematów, plus możliwość samodzielnej edycji stylów, edycja zwartości jest bardzo prosta i dostępne jest wiele dodatkowych modułów (blog, czytnik RSS, osadzanie galerii Flickr itp.). UWAGA: Niestety okazało się, że serwis w wersji darmowej wyświetla jednak reklamy, szkoda.
  • Weebly – podobny do Viviti serwis, początkowo mniej rozbudowany, ale obecnie także oferuje galerię zdjęć (jakoś nie mogę zmusić jej do działania i korzystam z osadzenia skryptu wyświetlającego albumy Flickr lub Picasa) i samodzielną edycję stylów, edytor jest odrobinę mniej intuicyjny, ale za to nigdzie nie widać informacji o ograniczonej przestrzeni dyskowej (pojedynczy plik nie może mieć więcej niż 5MB).
  • Tank – minimalistyczny serwis oferujący darmowe tworzenie prostych stron www o wielkości 10MB, z punktu widzenia fotografa ciekawy jest moduł galeryjny, w którym można szybko tworzyć albumy zdjęć (można je przesłać hurtem spakowane w pliku zip), mniej zaawansowanych użytkowników odstraszy zapewne spartański interfejs (edytor treści oparty jest o język Markdown – prosty, ale wymagający przyzwyczajenia) i brak tematów graficznych (ustawić można jedynie prosty layout i kolorystykę, reszta personalizacji możliwa jest jedynie przez edytor CSS), dla mnie to rozwiązanie ma jednak pewien urok.

Warto pamiętać, że wszystkie wymienione serwisy, za drobną opłatą powiększają znacznie przestrzeń dyskową, a często też funkcjonalność. Limity pojemności można ominąć osadzając na tworzonych stronach galerię sytemu Flickr, Picasa lub innego. Co ważne, wszystkie wymienione serwisy umożliwiają umieszczenie stworzonych w nich stron we własnej domenie. Jeżeli więc spodobał nam się sposób obsługi konta i edycji treści oferowany przez dany serwis, możemy z niego dalej korzystać, nawet jeżeli zdecydujemy się na własną domenę.

To tyle na dzisiaj. Jestem świadom, że w sieci istnieje wiele zbliżonych rozwiązań, ale wymienione powyżej osobiście przetestowałem. Jeżeli znacie inne ciekawe serwisy do darmowego tworzenia portfolio, galerii, bloga lub stron www, które spełniają moje początkowe założenia, zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach.

Portfolio – wizytówka fotografa

W najnowszym numerze magazynu dla studentów “Semestr” pojwił się mój artykuł o tworzeniu portfolio “Portfolio – wizytówka fotografa“. Poniżej cytuję jego treść:

Portfolio to przemyślana prezentacja wybranych prac. Jest ono swoistą wizytówką twórcy, a starannie dobrany materiał ma często bezpośredni wpływ na otrzymanie konkretnego zlecenia. Zasady przygotowania portfolio nie zmieniają się od lat. Prawie zawsze jest to wybór 20-30 prac, które mają pokazać unikalne umiejętności autora.

Należy przy tym pamiętać, że nie jest to wybór prac ulubionych ani dokumentacja rozwoju artystycznego. Zwykle przy tworzeniu portfolio bierze się pod uwagę konkretne wymagania klienta – eksponuje te prace, które najpełniej je spełniają. Dlatego też należy je regularnie i bez zbędnych sentymentów modyfikować tak, aby najlepiej odzwierciedlało nasze zdolności.

Tradycyjne portfolio jest elegancką teczką z łatwymi do wpinania kartami, zawierającymi wybór prac w formacie ok. 20 × 30 cm. Może jednak mieć też inną formę, która dzięki autorskiej oprawie graficznej, unikalnemu formatowi czy opakowaniu daje twórcy możliwość dodatkowego zaprezentowania się.Drukowana forma portfolio jest wciąż akceptowana, a przy osobistych spotkaniach wręcz zalecana. W dobie niskonakładowego druku cyfrowego można nawet rozsyłać prezentacje swoich prac w postaci broszur czy książeczek. Najczęściej jednak portfolio przyjmuje postać elektroniczną – strony www lub dysku CD/DVD. Choć strona www jest naturalną formą prezentacji dla współczesnego twórcy, a proste strony ze swoim portfolio można stworzyć dzięki serwisom, takim jak np. www.carbonmade.com, nie zawsze jednak jest dobrym rozwiązaniem. Należy bowiem pamiętać, że sukces naszej autoprezentacji nie powinien zależeć od dostępności serwera czy szybkości łączy.

Dlatego warto stworzyć swoje portfolio na dysku CD. Zwykłe nagranie plików JPG nie jest jednak idealnym pomysłem, gdyż klient może się pogubić w tak przygotowanym materiale. Warto więc przyjrzeć się innym metodom, które pozwolą lepiej zapanować nad formą prezentacji.Pierwszy sposób to stworzenie prostej strony www z galerią zdjęć i nagranie jej na dysk. Jeżeli wykonamy estetyczną galerię z przejrzystą nawigacją (odpowiednie szablony są dostępne w Internecie), to takie rozwiązanie powinno być wystarczająco uniwersalne. Drugi sposób to nagranie na DVD lub CD pokazu slajdów. Aby mógł on być odtworzony na każdym komputerze, powinien mieć postać filmu (MOV lub DivX), a nie pliku EXE. Film taki można stworzyć w darmowym programie Picasa albo w dowolnym edytorze video. Trzeci, prawdopodobnie najlepszy sposób to stworzenie prezentacji w uniwersalnym formacie PDF. Taki pokaz może mieć dowolną formę, ponieważ w plikach PDF można zapisać każdy wielostronicowy projekt graficzny. W celu prostego zapisania w jednym pliku PDF zbioru zdjęć wystarczy skorzystać z takich programów jak FastStone Image Viewer lub Photoshop Album Starter Edition. Warto pamiętać, że najbardziej skutecznym sposobem autoprezentacji jest osobiste pokazanie prac klientowi. Najlepiej przy użyciu staromodnej, ale niewątpliwie dodającej profesjonalizmu teczki, traktując płytę CD jako materiał dodatkowy lub służący do rozsyłania.

Duża porcja ciekawych linków o fotografii, technikach obróbki obrazu i magazynach fotograficznych

Magazyn internetowy “Smashing Magazine” opublikował zestawienie różnorodnych linków dotyczących technik fotograficznych. Poruszona tematyka to: High Speed Photography, Tilt-Shift Photography, Black and White Photography, Motion Blur Photography, Infrared Photography, Night Photography, Smoke Art Photography, Macro Photography, HDR, RAW Processing, Panoramic Photography.

Z kolei w innym artykule zaprezentował 40 magazynów o fotografii dostępnych online:

Polecam.

Zestawienie skryptów do tworzenia galerii zdjęć na stronie

W uzupełniniu porady “Jak stworzyć galerię zdjęć na własnej stronie?” chciałbym się dzisiaj podzielic z wami dwoma kolekcjami linków na ten temat.

  1. 50 Excellent Image Galleries You Can Use Today – notka zawierająca odnośniki do kilkudziesięciu rożnych systemów galeryjnych, opartych o PHP, Java Script, Flash i CSS,
  2. The Lightbox Clones Matrix – tabela porównawcza rożnych skryptów dla uzyskania efektu “lightbox”, czyli elegancko wyświetlających się zdjęć i innych elementów na stronie, bez konieczności wczytywania kolejnego dokumentu.

Efektywność własnego portfolio

Serwis PhotoShelter opublikował niedawno ciekawą ankietę przeprowadzoną wśród osób kupujących zdjęcia w Internecie. Pomijając fakt, że publikacja ta ma zapewne na celu udowodnienie, że to właśnie dzięki oferowanym przez PhotoShelter rozwiązaniom, portfolio fotograficzne może na siebie zarabiać, jej lektura dostarcza wielu ciekawych wniosków.

Warto się dowiedzieć jak oglądający reagują na Flashowe pokazy slajdów, wygląd strony, wielkość prezentowanych zdjęć, oznaczenia itp.

  • Photo Buyer Website Survey 2009 (aby otrzymać krótki raport w PDFie, należy podac swój e-mail, oczywiście kilkanaście dni później otrzymamy na niego oferte zakupu konta w serwisie itp.)

Więcej o budowaniu efektywnego portfolio w sieci dowiecie się z nastepujących stron:

Od siebie mogę jeszcze przypomnieć własną notatkę “Jak stworzyć portfolio fotograficzne?” (wkrótce przygotuję jej dużą aktualizację).

7c34787567bdf45d140b848c9bd102de_l

Warto też przypomnieć starą prawdę, że “mniej oznacza więcej”. Więc nawet jeżeli uważacie, że macie dużo świetnych zdjęć, świadomie i beznamiętnie ograniczajcie ich ilość w swojej autoprezentacji. Świetnie ilustruje to stykówka zdjęć Angeliny. Z tego co wiem, w prasie pojawił się jedynie kadr oznaczony gwiazdką, ale mogę się założyć, że autora kusi pokazanie co najmniej kilku.

Tajemniczy bokeh

Pewnie wielu z Was słyszało określenie bokeh. Bokeh to taki święty gral w fotografii. Wiemy, że istnieje, wiemy, że może być lepszy lub gorszy, wiemy, że zależy od obiektywu. Niewiele jednak osób tak naprawdę wie o co chodzi w tym “przyjemnym rozmyciu tła”, tak czesto poszukiwanym przez portrecistów. W Wikipedii możemy przeczytać:

Bokeh (wym. boke) to transliteracja japońskiego słowa bo-ke lub boke oznaczającego rozmycie, opisującego w fotografii sposób oddawania nieostrości obiektów znajdujących się poza głębią ostrości. Końcówkę “h” dodano w 1996 roku w celu zbliżenia jego angielskiej wymowy do dwusylabowej wymowy japońskiej.

Miękkie rozmycie wyodrębnia z tła główny motyw fotografii, nie odwracając od niego uwagi niepotrzebnymi szczegółami. Wykorzystywane jest to często w portretach.

Piękny, kremowy bokeh, jest pojęciem nieco subiektywnym. Przejścia rozdzielające płaszczyzny znajdujące się poza obszarem ostrości powinny być płynne, a plamki przedstawiające punkty mają być jaśniejsze w środku i ciemnieć ku brzegom. Przeciwnie, brzydki bokeh występuje, gdy linie w nieostrości się rozdwajają, a plamki przyjmują postać obwarzanków – tarczek z jaśniejszymi brzegami.

Obiektywy zależnie od konstrukcji dają różną jakość rozmycia. Najważniejszy wpływ ma niecałkowite skorygowanie aberracji sferycznej. Taka właśnie jest konstrukcja obiektywów Zeissa i współczesnych japońskich standardowych obiektywów. Panuje przekonanie, że bokeh obiektywów stałoogniskowych jest nieporównywalnie lepszy od zoomów.

Dobrym przykładem wpływu korekcji aberracji sferycznej na rozmycie są obiektywy Nikkor z serii DC (ang. defocus control). Oprócz pierścienia przysłony mają one też drugi, poruszający sekcją soczewek korygujących. Możemy w ten sposób uzyskać bokeh od obwarzanka przez neutralny, aż do tarczek jak z prostych obiektywów symetrycznych.

Generalnie panuje zasada, iż im więcej listków przysłony tym bardziej jej otwór jest okrągły, a co za tym idzie – bokeh ładniejszy. Widać to doskonale na przykładzie obiektywów Canon 50/1,4 (8 listków) i 50/1,8 (5 listków). Bokeh tego pierwszego jest nieporównywalnie lepszy.

Obiektywy lustrzane znane są z wyjątkowo nieprzyjemnego bokeh, przedstawiając punkty poza płaszczyzną ostrości jako jasne krążki ze znacznie ciemniejszym wnętrzem.

Ale chyba lepiej zobaczyć o co chodzi. Ostatnio trafiłem na stronę www, na której wprost jest pokazane czym jest bokeh i od czego zależy. Oto dwa przykłady z tej strony strony:

Ładny bokeh (135/3.5  Zeiss Jena  MC-Sonnar)

Brzydki bokeh (139/4.5  Bausch and Lomb  Tessar)

Więcej na temat bokeh’u znajdziecie na stronach:

Świat zawsze był kolorowy

Jako dziecko zaskakiwały mnie obrazy blokowisk sprzed czasów wojny. Sądziłem, że przed 1945 rokiem wszystko było Historią, przez duże “H” i że coś tak nowoczesnego jak blokowiska nie mogło wtedy istnieć. Wydawało mi się, że ludzie zupełnie inaczej wtedy żyli, ubierali się, a miasta i wsie inaczej wyglądały.  Częściowo miałem racje, bo moje rodzinne miasto rzeczywiście nie podźwignęło się ze zniszczeń wojny do urbanistycznie przypisanego mu poziomu. Teraz już wiem, że czy to 60 lat temu, czy 600, ludźmi kierują te same motywy, pasje, czy emocje. Zmienia się tylko otoczka.NAdal jednak zaskakują mnie wczesne fotografie kolorowe. Gdy widzę kolorowe zdjęcia z czasów wojny, poraża mnie zintensyfikowany realizm. Nagle wszystko wydaje się bliższe i namacalne.

Psycholodzy mówią, że bardziej wierzymy fotografiom czarno-białym, bo wpisują się w naszą wewnętrzną potrzebę jasnej kategoryzacji świata (czarny-biały, dobry-zły). Z kolei neurolodzy mówią, że kolory snów zależą od telewizji. Gdy była czarno-biała śniliśmy w szarościach, teraz często śnimy w kolorze. No dobrze, ale to tylko obraz świata. Lata 30, czy 40 nie były bardziej dostojne, czy prawdziwe tylko dlatego, że zdjęcia i filmy z tamtych czasów miały techniczne ograniczenie do rejestracji jedynie natężenia światła. Warto wykonać małe ćwiczenie z odbioru historii i obejrzeć kolorowe zdjecia zrobione w latach 1939-45, przez amerykańskich fotografów dla Farm Security Administration (agencji pomagającej biednym rolnikom w USA).

Zdjęcia te są już klasyką fotoreportażu, która wpłynęła na wielu poźniejszych fotografów. Warto jednak przypomnieć sobie, że nasi pradziadkowie też nosili błękitne krawaty, a babcie miały rubinowe usta.

Następna strona »


Mini Blogi

Moje mini blogi zawierają wybór najciekawszych porad i zdjęć:

Fotograf @ Tumblr

Fotograf @ Posterous

Flickr

Portret: Jerzy Stuhr

More Photos

Blog Stats

  • 490,022 hits