Archiwum dla czerwiec, 2009

Ponadczasowość fotografii

Ostatnio pisałem o ponadczasowości fotografii, nieprzemijalności estetyki i ogólnej samoobronie dobrego zdjęcia. Odnoszę jednak dziwne wrażenie, że zasady te nie dotyczą zdjęć z zakładów fotograficznych. Potwierdza to regularnie mijana witryna jednego z takich zakładów w mojej okolicy oraz niezwykły blog pt. “SEXY PEOPLE“, który gromadzi zdjęcia zwykłych ludzi z ostatnich lat.

Warto zauważyć, że nasz uśmiech budzą zdjęcia sprzed zaledwie kilkunastu lat (te szalone lata dziewięćdziesiąte) oraz fakt, że fotografowane osoby wcale nie są jakoś specjalne nieatrakcyjne. Po prostu taka była kiedyś moda, a sztampowe kadry oraz niezmienne od lat “standardowe pozycje studyjne” tylko uwypuklają wszelkie stylistyczne niedociągnięcia i anachronizmy. Ku przestrodze.

“To są takie małe przyjemności” Tadeusz Rolke

Lubię “Przekrój” nie tylko dlatego, że jest to tygodnik kulturalno-społeczny, o znacznie zmniejszonej zawartości polityki w polityce, ani też z powodu sentymentu do pożółkłych archiwów u mojej Babci, które oglądałem jako mały chłopiec. Ostatnio “Przekrój” cenię za popularyzację historii fotografii, w regularnych, krótkich tekstach na przedostatniej stronie. W numerze z 4 czerwca 2009 pojawił się dodatkowo artykuł prezentujący sylwetkę Tadeusza Rolke. Autor artykułu słusznie zauważa, że wiele zdjęć Rolke, można spokojnie porównać do tych wrzucanych obecnie na blogi i Nasze-Klasy.

Z czasem jednak, nawet takie zdjęcia, o ile tylko dokumentują coś prawdziwego i aktualnego, stają się ważnym zapisem minionej rzeczywistości. Pomijam oczywiście fakt, że na zdjęciach Rolke widać bawiących się Kobielę i Polańskiego. Kto jednak wie, może i nasi znajomi też będą kiedyś sławni, a tym samym ich najbanalniejsze zdjęcia nabiorą stosownej nobilitacji. Najbardziej w całym artykule ujął mnie jednak cytat samego Rolke:

(…) Przez obiektyw studiuję najbliższą rzeczywistość. To sa takie małe przyjemności. Dzięki temu zawsze mam co robić, czym się cieszyć. (…)

Recenzja książki: Ian Jeffrey “Jak czytać fotografię”

Dzięki uprzejmości wydawnictwa “Universitas” miałem okazję zapoznać się z książką “Jak czytać fotografię. Lekcje mistrzów fotografii“  Ian Jeffrey. Książka ta przedstawia historię fotografii przez pryzmat jej najważniejszych twórców. Od pierwszych, dziewiętnastowiecznych fotografów, po współczesnych mistrzów obiektywu.

Jak czytać fotografię

Układ książki jest stosunkowo prosty. Na każdego fotografa przypada kilka stron z biografią, reprodukcją wybranych zdjęć i ich opisem, osadzonym w kontekście pracy artysty, wykorzystanej techniki oraz szerszym społeczno-kulturowym. Już samo zebranie wielu najważniejszych twórców fotografii, w jednym wydawnictwie, jest bardzo ciekawe. Pozwala czytelnikowi zapoznać się z rozwojem technik i stylów fotograficznych w ostatnich dwóch stuleciach. Szczególnie interesujące są przy tym biografie poszczególnych twórców. Jak się okazuje, droga prowadząca do fotograficznej sławy była często splotem życiowych przypadków, a motywacja do robienia zdjęć rozciągała się od przyziemnych potrzeb zarobkowych, po głęboką wiarę w sztukę i misję fotografii. Co ważne, książka nie prezentuje jedynie powszechnie znanych fotografów, takich jak Henri Cartier-Bresson, Edward Weston, czy Diane Arbus. Osobiście szczególnie zaciekawiły mnie sylwetki fotografów rosyjskich, czy też węgierskich, o których wiedza nie jest tak powszechna, jak chociażby na temat ich amerykańskich, czy francuskich kolegów po fachu. Wątpliwości może budzić brak sylwetek wielu współczesnych fotografów, o uznanym dorobku, takich jak chociażby Helmut Newton, Man Ray, czy Sebastião Salgado, ale jak każdy autorski wybór, także i ten musiał być jakoś ograniczony.

Najbardziej intrygującą częścią książki są opisy wybranych zdjęć. Muszę przyznać, że początkowo nie mogłem się przekonać do rozważań w stylu “co twórca miał na myśli”, często będących dla mnie ewidentną nadinterpretacją. Jestem oczywiście świadomy zasad jakie rządzą krytyką sztuki, kompetencji autora oraz swojej niewiedzy i braku przygotowania w tym zakresie, niemniej jednak, często nie zgadzam się z proponowaną w książce interpretacją wizji i efektów działań fotografów. Być może moja ocena wynika z faktu, że niedawno poznałem kulisy warsztatu pracy kilku powszechnie znanych fotografów i moja wiara w ich samoświadomość i umiejętność uchwycenia “decydującego momentu” została poważnie zachwiana.  Moje wątpliwości są tym większe, że sam autor książki nagminnie używa słów typu “prawdopodobnie”, czy “być może”, podkreślając tym samym głęboką subiektywność swoich ocen. I być może o to właśnie chodzi, że wcale nie musimy przyjmować poglądów jakie przedkłada nam Ian Jeffrey. Być może warto, nawet na zasadzie przekory, przeprowadzić własną analizę zamieszczonych w książce zdjęć, traktując przemyślenia autora jako punkt wyjścia do własnej interpretacji.

Niezależnie jednak do jakich wniosków dojdziemy, książka “Jak czytać fotografię” zwraca uwagę na bardzo ważną kwestię. Jeżeli chcemy oceniać i interpretować fotografię, nie powinniśmy poprzestawać na analizie walorów czysto estetycznych. Chociaż osobiście uważam, że dobra fotografia powinna się bronić niezależnie od daty wykonania, stosownego podpisu, czy okoliczności powstania, to rzetelna interpretacja dzieła fotograficznego musi byś osadzona w szerokim kontekście społecznym, kulturowym, historycznym, a nawet politycznym. Takiego kontekstu, w swojej książce, Ian Jeffrey nam dostarcza. Dlatego polecam tę pozycję wydawniczą wszystkim studiującym fotografię i sztuki wizualne oraz aspirującym fotografom, chcącym się przekonać jak wiele dokonano już przed nimi.

Jak czytać fotografię. Lekcje mistrzów fotografii
Autor : Ian Jeffrey
Tłum. : Jakub Jedliński
Rok wydania : 2009
Liczba stron : 384

Portrety znanych osób

Kilka dni temu znalazłem wpis pod tytułem “100+ Portraits of Iconic People of All Time“. To może nie odkrywcze, ale bardzo ciekawe zestawienie portretów osobistości z rożnych epok. Warto zobaczyć jak portretowano znane osoby w rożnych wiekach i upewnić się, że dobrze wykonany portret nigdy się nie starzeje.

Fotografia w świetle dostępnym

Kiedyś czytałem wywiad z jednym z brytyjskich fotografów, chyba z Terencem Donovanem, który zapytany jakiego światła używa odpowiedział, że dostępnego. Nie zastanego, nie błyskowego, ale takiego jakie akurat można wykorzystać. Coś w tym jest. Trzeba się nauczyć wykorzystywać każdy rodzaj światła, które może pojawić się na planie zdjęciowym. Warto znać sprawdzone metody ustawiania balansu bieli, ewentualnej korekcji temperatury barwowej, ograniczenia różnych źródeł (zwłaszcza sztucznych). Nie wolno też bać się używać różnych źródeł, nawet tych nietypowych. A wszystko to przypomniało mi się przy okazji tego artykułu:


Mini Blogi

Moje mini blogi zawierają wybór najciekawszych porad i zdjęć:

Fotograf @ Tumblr

Fotograf @ Posterous

Flickr

Portret: Jerzy Stuhr

More Photos

Blog Stats

  • 490,022 hits